TVPiS triumfalnie poinformowała tzw. opinię publiczną, że będący w jej dyspozycji kanał informacyjny TVP Info zanotował wzrost oglądalności, co oznacza, że przeszło ćwierć miliona Polaków wiedzę o kraju i świecie czerpie codziennie z przekazów preparowanych i emitowanych przez komisarza Kurskiego. Oczywiście prezes TVP sam nie redaguje serwisów informacyjnych, ale zadbał o to, żeby ludzie oglądający TVP Info zobaczyli takie świata koło, jakie tępymi zakreśla oczy np. politruk Rachoń. Telewizja Polska na długo zanim przejęła ją w swoje niepodzielne władanie nowa przodująca siła narodu, uruchomiła całodobowy kanał informacyjny, żeby nie pozostać w tyle za telewizją komercyjną, głównie za TVN 24. W tej rywalizacji nie szło jej najlepiej, ale choć widownię miała skromną, to starała się zachować przynajmniej jakiś poziom, przede wszystkim przyzwoitości.

Sytuacja zmieniła się radykalnie, kiedy na Woronicza pojawił się nominat prezesa Jacek Kurski, który zrobił sobie pamiątkowe zdjęcie z Holecką, Popek i Babiarzem. Z tego służalczego komitetu powitalnego największą karierę, jak na razie, zrobiła Holecka, pałętająca się po korytarzach i studiach TVP od lat kilkunastu, m.in. w tworzonym właśnie kanale info, ale czekająca cierpliwie na swoje pięć minut. I wraz z dobrą zmianą doczekała się. Teraz jest czołową twarzą TVPiS jako prowadząca najważniejsze wydania „Wiadomości”. Za konkurenta ma nieboraka Ziemca, który najpierw hamletyzował, potem puszczał oko jako niby ostatni niezależny Mohikanin w telewizji publicznej z nazwy, aż wreszcie pogodził się z faktem, że za niezłe pieniądze jest wykładaczem oficjalnej linii programowej TVP, czyli – nazywając rzecz po imieniu – propagandy PiS-u.

Od czasów Gierka mamy w Polsce telewizję kolorową, jeszcze w PRL-u odbieraliśmy ją w stereo, natomiast w ramach dobrej zmiany wróciliśmy do TV mono. Taka widać była potrzeba chwili, która stała się normą i – jak dobrze pójdzie dla PiS-u – pozostanie wiecznie żywa niczym idee Lenina. W kanale info nędzne resztki pluralizmu zachowały się tylko w programach publicystycznych z udziałem przedstawicieli partii obecnych w Sejmie. Ale jak ktoś z opozycji za bardzo sobie pozwoli w krytyce obecnej władzy, zostanie natychmiast przywołany do porządku przez nominalnie moderatora dyskusji, a w istocie cenzora. Tak się zachowują wszyscy politrucy, przedstawiani jako dziennikarze, co jest jawnym nadużyciem, bowiem w istocie zostali oni oddelegowani przez partię „na odcinek telewizji narodowej”. W rezultacie widz oglądający tylko pisowskie info i „Wiadomości” jest święcie przekonany, że poza braćmi jednojajowymi Karnowskimi, Sakiewiczem, Ziemkiewiczem, Janeckim, Skowrońskim, Gmyzem, weteranem Jachowiczem i ewentualnie Warzechą oraz Zarembą w Polsce nie ma innych dziennikarzy mogących coś sensownego powiedzieć na tematy, którymi zajmują się dyżurni żurnaliści PiS-u, oczywiście za tę dyspozycyjność i służalczość sowicie wynagradzani. Toteż wśród odbiorców pisowskich mediów niemałe zdumienie wywołuje fakt, że w prestiżowych plebiscytach i rankingach typu Wiktory czy Telekamery nie ma ich pupilów, za to pojawiają się zupełnie nowe, nieznane im nazwiska. Tymczasem są to nazwiska osób powszechnie znanych i cenionych w pozarządowych mediach, gdzie mogą w sposób nieskrępowany i wiarygodny prezentować swoje poglądy.

Podobnie rzecz się ma, gdy chodzi o komentatorów i ekspertów. Do info zaprasza się tylko tych przychylnych PiS-owi, którzy z pełnym zaangażowaniem i gorliwością zechcą bronić podejmowanych przez tę partię i jej wodza decyzji. Jak pojawi się na tapecie kwestia reparacji wojennych, znajdą się „uczeni”, zwykle z prywatnych i prowincjonalnych „oxfordów” z tytułem co najwyżej doktora, gotowi świadczyć propagandowe usługi. Nie stoi za nimi ani wiedza, ani kompetencje, tylko chęć szczera, żeby rodzina i znajomi zobaczyli ich w TVP Info. Ostatnio w tym kanale często się pokazuje prof. Kik z kieleckiego uniwersytetu, robiący i tam, i tu, czyli w telewizyjnym studiu, za politologa. Na szczególne względy w reżimowej TV zasłużył sobie tym, że od jakiegoś czasu basuje kaczorowi. A przecież jeszcze parę lat temu pan profesor uchodził za eksperta SLD, pisał nawet dla tej partii programy. No, tak się porobiło, z ludźmi też. Na pocieszenie warto wspomnieć, że już pół wieku temu bohater jednego z utworów Mrożka zauważył filozoficznie: jak te kolory puszczają…

W TVP Info, podobnie jak i w innych kanałach telewizji publicznej, pojawia się na pasku z dużą częstotliwością apel adresowany do widzów, żeby pamiętali o obowiązku opłacania abonamentu. Powód jest prosty: telewizja publiczna vel narodowa pod rządami Kurskiego robi bokami. Suweren nie dość, że nie chce na nią płacić, to jeszcze coraz rzadziej ją ogląda. Wspomniany wzrost oglądalności kanału informacyjnego bierze się stąd, że jest on dostępny bezpłatnie w cyfrowej telewizji naziemnej i każdy, kto ma ochotę, może go odbierać. Tymczasem TVN 24 i Polsat News można odbierać tylko w kablówkach i drogą satelitarną, co powoduje, że połowa narodu jest poza zasięgiem oddziaływania „wrażej propagandy”. Za ten prezent PiS powinien nie tylko Panu Bogu dziękować, bo jak mawiał przed laty klasyk, czyli obecny prezes TVP, ciemny lud, w zakresie informacji skazany przynajmniej w połowie tylko na telewizję publiczną, tę pisowską propagandę łatwiej kupi.

Co zaś się tyczy płacenia abonamentu, to nie może być w tej sprawie żadnego kompromisu. Obywatele RP mają obowiązek łożyć na utrzymanie telewizji publicznej, której misję, zadania i sposób funkcjonowania reguluje ustawa. TVPiS, podająca się za telewizję publiczną, nie ma nic wspólnego z tą nazwą i dlatego nie ma prawa, zwłaszcza moralnego, do wyciągania pieniędzy z kieszeni współobywateli.

 

 

Medioman

 

Tekst z miesięcznika „Kraków”, wrzesień 2017.
Miesięcznik do nabycia w prenumeracie, dobrych księgarniach
i najszybciej na www.ebookpoint.pl