Hejnał na dobranoc...

Pierwsze doświadczenia z przesyłaniem i odbiorem fal radiowych sięgają połowy lat 90. XIX wieku. Ze względu na koszty i swego rodzaju nieufność, towarzyszącą zwykle praktycznemu wykorzystaniu nowych wynalazków, prace te miały jednak dość ograniczony charakter. Prawdziwym poligonem doświadczalnym nowej technologii stała się dopiero I wojna światowa, kiedy radio już na dużą skalę służyło między innymi komunikacji morskiej.

 

Militarne dziedzictwo

Kiedy wojenne doświadczenia stawały się już tylko smutnym wspomnieniem, nieuchronnie nadchodził moment, aby przybliżyć ten doniosły wynalazek rzeszom zwykłych ludzi. Już w 1920 roku uruchomiono w Pittsburgu (USA) pierwszą nadającą regularnie stację radiową. Europa nie pozostawała w tyle i w pierwszej połowie lat 20. zorganizowano większość narodowych radiofonii. Także w wyniszczonej wojną, słabej gospodarczo Polsce starania takie przyniosły dość szybko widoczne efekty.

Rzecz poprzedziło uchwalenie przez sejm – w czerwcu 1924 roku – ustawy „o radiotelegrafie i radiotelefonie” opartej na wzorach brytyjskich. Co prawda, pod koniec tegoż roku było w Polsce zaledwie 170 odbiorników, ale już rok później prawie 5 tys.!

Pierwszy komunikat z próbnej stacji radiofonicznej Polskiego Towarzystwa Radiotechnicznego popłynął w eter – dzięki aparaturze sprowadzonej z Francji – 1 lutego 1925 roku. Jak się jednak wkrótce okazało, to nie PTR, ale utworzone równocześnie przedsiębiorstwo pod nazwą Polskie Radio SA otrzymało w sierpniu 1925 roku ogólnopolską koncesję. Na czele spółki stał dyrektor Zygmunt Chamiec, uznawany za jednego z pionierów polskiej radiofonii. Regularny program nadawano od 18 kwietnia 1926 roku.

Kiedy w grudniu 1926 roku uruchomiono w Warszawie nową stację nadawczą o mocy 10 kW (jedną z najsilniejszych w ówczesnej Europie) i stary nadajnik umieszczony w kazamatach Fortu Mokotowskiego stał się zbędny, zapadła decyzja o przekazaniu go do Krakowa.

 

„Halo, halo! Tu Polskie Radio Kraków, fala 422”

W taki oto sposób Kraków stał się drugim posiadającym własny nadajnik ośrodkiem radiowym w Polsce. Korzystając z warszawskich doświadczeń, aparaturę nadawczą umieszczono w jednym z fortecznych schronów amunicyjnych dawnej Twierdzy Kraków, nieopodal kopca Kościuszki. Obok schronu wzniesiono dwa bliźniacze żelazne maszty o wysokości 65 m. Na rozpostartej pomiędzy nimi miedzianej linie zawisła antena. Montażem stacji kierował specjalnie do tego celu delegowany z Warszawy Władysław Cetner. Zasięg stacji o mocy 1,7 kW dla odbioru detektorowego nie przekraczał 40 km, ale dla odbioru za pomocą odbiorników lampowych sięgał 300 km.

Pierwszym szefem krakowskiej rozgłośni został Bronisław Winiarz, który wcześniej dyrektorował jednemu z krakowskich banków. Winiarz znany był jako pasjonat rodzącego się radia i właściciel jednego z pierwszych aparatów w Krakowie. Pełnił też funkcję skarbnika Krakowskiego Radioklubu powołanego w listopadzie 1924 roku w siedzibie Muzeum Przemysłowego przy ul. Smoleńsk 11. Stąd zapewne ta nominacja, choć nieoficjalnie wiadomo, że protegowała go sekretarka z banku, której brat – pułkownik łączności Tadeusz Jawor – zasiadał z urzędu w Radzie Nadzorczej spółki Polskie Radio.

Studio, amplifikatornię i biura rozgłośni urządzono tymczasowo w narożnym, pięciopokojowym lokalu na parterze gmachu u zbiegu ulic Basztowej i Krowoderskiej, wynajętym od Towarzystwa Wzajemnych Ubezpieczeń. To stamtąd 15 lutego 1927 roku nadano pierwszy lokalny program. Obowiązującym odtąd hasłem wywoławczym – „Halo, halo! Tu polskie Radio Kraków, fala 422” – powitała słuchaczy pierwsza i przez długie lata główna spikerka Lena Meyerholdowa. Za jakość techniczną odpowiadał inż. Józef Miński.

Studio miało połączenie z Warszawą za pomocą specjalnej linii kablowej. Codzienny program nadawano regularnie od 1 marca 1927 roku. Rozpoczynano pomiędzy godziną 17.00 a 18.00, kończono o 23.00. Stopniowo przesuwano rozpoczęcie nadawania na godziny coraz wcześniejsze. Od sierpnia 1927 roku zainaugurowano transmisję hejnału z wieży kościoła Mariackiego, początkowo jednak o godzinie 18.00 i 22.00. Dopiero w listopadzie tegoż 1927 roku hejnał wybrzmiał po raz pierwszy w samo południe i tak już pozostało.

Wkrótce na dachu budynku przy ul. Basztowej 9 umieszczono dodatkowo trzy wielkie megafony, pozwalające słuchać radia na ulicy, bo – jak nietrudno się domyślić – odbiorniki domowe były jeszcze bardzo kosztownym rarytasem. Niestety, gromadzące się w okolicy tłumy i dojmujący hałas wzbudziły natychmiast opory, toteż eksperyment nie trwał długo. Najbardziej zdecydowanie protestowali – składając nawet do magistratu pisemne skargi – nieradzący sobie z przejazdem motorniczowie tramwajów, a także dorożkarze, nieprzywykłe bowiem do hałasu konie płoszyły się...

Aktualną ciekawostką niech będzie fakt, że już w maju 1927 roku ruszyła akcja likwidacji tzw. radiopajęczarzy. Oceniano, że w województwie krakowskim liczba niezgłoszonych aparatów przewyższa dwukrotnie liczbę zarejestrowanych, a tych było 3422. Kary były dotkliwe. Obok konfiskaty niezarejestrowanego aparatu groziła grzywna w wysokości 500 zł, co w przybliżeniu odpowiadało trzem urzędniczym pensjom.

 

Nowa siedziba

Traktowana jako tymczasowa siedziba przy ul. Basztowej służyła radiu nadspodziewanie długo. Dopiero w 1935 roku zapadła decyzja, aby rozgłośnię wyprowadzić z ciasnego już i nadającego się zdecydowanie bardziej na sklep lokalu, w spokojniejsze i bardziej reprezentacyjne miejsce. Wybór padł na willę z ogrodem położoną przy ówczesnej ul. Pędzichów Boczna (dziś Wróblewskiego) pod nr 6. Nieruchomość wynajęto od Marii Rożnowskiej, sukcesorki działającej kiedyś w tamtej okolicy znanej fabryki mydła.

Parter willi mieścił obszerny hall i trzy studia. Największe z nich, o rozmiarach 12 x 6 m, przeznaczono na studio koncertowe, przy czym urządzono je według najnowszych wymogów akustyki. Ściany wyłożono tzw. insulitem, dźwiękochłonnymi płytami z komórkami powietrza, wytwarzanymi z impregnowanych włókien sosny fińskiej. Część płyt osadzona była na specjalnych zawiasach, co pozwalało zmieniać warunki akustyczne w zależności od potrzeb. Dawało to między innymi możliwość tłumienia i rozpraszania dźwięku wraz z regulacją pogłosu. Używane dawniej w tym celu kotary pochłaniały tony wysokie, nie tłumiąc niskich, i zniekształcały barwę dźwięku.

W pozostałej części parteru usytuowano studio literackie o wymiarach 6,5 x 7,5 m, służące audycjom słowno-muzycznym i produkcjom zespołów kameralnych. Sąsiadowało ono ze studiem spikerów wyposażonym w sygnalizację do kontroli technicznej. Obok – za oknem z wielką szybą – urządzono pokój reżyserski. Na piętrze willi mieścił się gabinet dyrektora, sekretariat, biuro programowe, pokoje referentów programowych oraz referat usuwania zakłóceń emisji.

 

Rozbudowa stacji nadawczej

Po uruchomieniu stacji Warszawa II Polskie Radio wyposażyło Kraków w podobną aparaturę. Jej istotnym elementem był tzw. oscylator kwarcowy gwarantujący stabilność fali. Wzmocnienie sygnału wymagało jednak gruntownej rozbudowy stacji nadawczej przy ul. Malczewskiego. W parterze dawnego schronu dobudowano pomieszczenie na chłodnię i transformatory oraz hall z klatką schodową. Nową stację wyposażono w dwa agregaty żarzeniowe, z których jeden stanowił rezerwę na wypadek uszkodzenia drugiej maszyny. Całość zasilana była z miejskiej sieci elektrycznej. Na piętrze umieszczono pozostałą infrastrukturę techniczną nadajnika oraz biura. Za sprawą kunsztu jednego z najznakomitszych architektów krakowskich pierwszej połowy XX wieku Teodora Hoffmanna obiekt zmienił się nie do poznania, zyskując nowoczesny, funkcjonalistyczny wyraz. Prace prowadzone w niebywałym tempie rozpoczęto w lipcu, a zakończono w październiku 1937 roku.

Obok budynku – od strony południowej – zbudowano wybetonowany basen o głębokości 2 m, niezbędny do obiegu wody wykorzystywanej do odprowadzania ciepła ze wzmacniacza pięciu lamp nadawczych o dużej mocy. Inwestycja ta stanowiła dla Polskiego Radia znaczny wydatek, niezbędne bowiem było doprowadzenie do stacji wodociągu o długości 250 m z ul. Księcia Józefa. Warto w tym miejscu przytoczyć nieco krotochwilne wspomnienie jednego z pierwszych redaktorów rozgłośni Stanisława Broniewskiego:

„Strumień wody tryskający z fontanny miał jak w prawdziwych termach stałą temperaturę około 30 stopni, zachęcał więc do wykorzystania basenu do celów kąpielowych. Nie było to zupełnie zgodne z przepisami, ale po cichu i po złożeniu gwarancji, że będzie się zażywało kąpieli bez użycia mydła, w stanie raczej poprzednio umytym, zezwalano zaprzyjaźnionym kolegom włączyć się czasem do tego chłodniczego obiegu”.

Na usprawiedliwienie red. Broniewskiego i kolegów warto przypomnieć, że Kraków dysponował wówczas tylko dwoma otwartymi basenami w kompleksie oddanego niemal równocześnie do użytku (1938) Miejskiego Stadionu Sportowego przy al. 3 Maja.

Wraz ze zwiększeniem mocy nadajnika (do 10 kW) rozrósł się zasięg oddziaływania i zarazem popularność krakowskiej rozgłośni na antenie ogólnopolskiej. Radio Kraków wyspecjalizowało się w audycjach słowno-muzycznych, koncertach muzyki kameralnej, słuchowiskach i popularnonaukowych pogadankach. Nie należy jednak zapominać, że już w połowie sierpnia 1927 roku rozgłośnia przeprowadziła pierwszą w Polsce transmisję sportową, z I Automobilowego Rajdu Tatrzańskiego poprowadzonego arcytrudną trasą Łysa Polana–Morskie Oko. Prekursorska w skali kraju była również transmisja drugiej połowy meczu piłkarskiego Wisła-Cracovia, rozegranego 22 września 1929 roku.

Ponadto do stałych punktów programu należały rokroczne transmisje z obchodów święta Bożego Ciała czy przemarszu lajkonika. Najbardziej utkwił jednak w pamięci, nadawany niemal od samego początku – i rzecz jasna „na żywo” – hejnał z wieży kościoła Mariackiego.

 

Łyżka dziegciu, garść piołunu...

Działalności rozgłośni krakowskiej nie sposób rozpatrywać bez odniesienia się do sytuacji polskiej radiofonii w okresie międzywojennym. Niestety, wbrew pozorom, nie było wcale łatwo. Bardzo poważną przeszkodą w rozpowszechnianiu radia stały się przede wszystkim ceny odbiorników. Nie ulegały one obniżce, gdyż nieustanne poprawianie jakości sprzętu powodowało wzrost kosztów produkcji. Krajowy przemysł nie był w stanie nawiązać konkurencji z europejskimi potentatami tej branży. Jedyną poważną wytwórnią było Towarzystwo Radiotechniczne Elektrit, największe skądinąd przedsiębiorstwo w Wilnie, działające w latach 1925–39. Nowoczesne i solidnie montowane odbiorniki tej marki też nie mogły być tanie, bo korzystały z lamp największych wytwórni, jak Telefunken czy Tungsram. Z kolei jedyna wytwórnia lamp radiowych w Polsce należała do koncernu Philipsa.

Ważną inicjatywą dla propagowania radiofonii było rozpoczęcie pod handlową nazwą Detefon produkcji taniego radioodbiornika wyposażonego w detektor kryształkowy przez Zakłady Tele i Radiotechniczne w Warszawie. Zbiegło się to w czasie z budową stacji nadawczej o mocy 120 kW w Łazach-Raszynie pod Warszawą, oddanej do użytku w maju 1931 roku. Teraz zasięgiem antenowym objęty został już cały kraj, jednak przeszkodą był brak energii elektrycznej na wielu terenach ówczesnej Polski. Tam właśnie spełniał swą rolę niezależny od źródła zasilania Detefon, którego cena – nawet ze wzmacniaczem głośnikowym – nie przekraczała 35 zł (przy cenie radia lampowego od 150 do 700 zł). Do wybuchu wojny wyprodukowano około pół miliona takich aparatów. Jeżeli już mowa o kosztach, warto wspomnieć, że miesięczną opłatę abonamentową od Detefonów ustalono na poziomie 1,5 zł (mieszkańcy wsi płacili od 1934 roku tylko 1 zł).

(...)

 

Krzysztof Jakubowski

 

Na zdjęciach:

1. Hejnalista na wieży Mariackiej, pod tubą akustyczną Polskiego Radia (1928, archiwum autora)

2. Dawny schron amunicyjny Twierdzy Kraków u stóp kopca Kościuszki został wykorzystany na siedzibę pierwszej stacji nadawczej krakowskiej rozgłośni (widokówka 1927, archiwum autora)

3. Lena Meyerhold (1898–1979), spikerka, aktorka i reżyser radiowy (NAC, ok. 1930)

4. W parterze kamienicy Zakładu Ubezpieczeń Wzajemnych przy ul. Basztowej 9 (od strony ul. Krowoderskiej) mieściło się radiowe studio i biura (fot. K. Jakubowski, 2017)

5. Bronisław Winiarz, w latach 1927–1939 dyrektor rozgłośni krakowskiej (fot. ok. 1935, archiwum autora)

 

 

Całość tekstu w kwietniowym numerze „Krakowa”.
Miesięcznik do nabycia w prenumeracie, dobrych księgarniach
i najszybciej na www.ebookpoint.pl