Siedem milionów kwiatów cebulowych, tysiąc sześćset odmian, piętnaście kilometrów ścieżek, trzydzieści dwa hektary powierzchni – za tymi liczbami kryje się jeden z najpiękniejszych ogrodów ziemi, holenderskie Keukenhof, gdzie od 67 lat wczesną wiosną zjeżdżają rok w rok setki tysięcy turystów z całego świata.

Dla wszystkich spragnionych ciepła i słońca po ponurej zimowej szarzyźnie, wizyta w tym niewiarygodnym ogrodzie jest najpiękniejszym spotkaniem z wiosną, jakie można sobie wyobrazić. Feeria barw, form, kształtów wprawi każdego w euforię, a piękno setek kompozycji kwiatowych kobierców wzbudzi zachwyt. Nim przekwitną, mamy na spacery po Keukenhof co roku tylko osiem tygodni. W 2017 będzie to okres od 23 marca do 21 maja.

Kuchenny ogród

To dosłowne tłumaczenie nazwy „Keukenhof”, a wzięła się stąd, że w XV wieku księżna Jacoba z Bawarii zbierała na tym terenie zioła, warzywa i owoce, które wykorzystywano w kuchni zamku Teylingen. W latach 30. XIX wieku dwóch znanych architektów krajobrazu, Jan David Zocher i jego syn Louis, zostało poproszonych o zaprojektowanie na tym terenie ogrodu. Ich dzieło z 1857 roku, inspirowane angielskim stylem ogrodnictwa, jest podstawą dzisiejszego parku.

W 1949 grupa dwudziestu producentów cebulek kwiatowych wpadła na pomysł, aby na terenie ogrodu organizować wystawę prezentującą najpiękniejsze odmiany kwiatów. Rok 1950 to oficjalne otwarcie parku dla publiczności. Tylko wtedy zwiedziło go ćwierć miliona miłośników kwiatów. Do dzisiaj liczba turystów spacerujących rok rocznie po Keukenhof przekroczyła znacznie 50 milionów.

Z Amsterdamu, Lejdy, Haarlemu

Keukenhof leży o pół godziny jazdy od Amsterdamu, łatwo tam dojechać także z Lejdy i Haarlemu. Wysiadając na lotnisku Schiphol, nie sposób zgubić się w drodze na przystanek specjalnej linii autobusowej. Barwne plakaty i tablice prowadzą jak po sznurku do kolejki oczekujących na połączenie wprost do ogrodu. To chyba najlepsze rozwiązanie dla turysty. Tym bardziej, że zaopatrzywszy się wcześniej przez internet w specjalny bilet, mamy zapewniony transport tam i z powrotem na Schiphol oraz wstęp do Keukenhof. Mimo że tłum duży, autobusy podjeżdżają nieomal bez przerwy, nikt się nie tłoczy, nie pcha, nikt nie jedzie na stojąco. Wszystko idealnie przygotowane, zorganizowane.

Do Keukenhof najlepiej przybyć zaraz po otwarciu – rano. Nie natrafimy wówczas jeszcze na tłumy, które największe są koło południa. Mając już bilet, nie musimy stać w kolejce. Spacer wśród milionów tulipanów, narcyzów, hiacyntów, lilii, szafirków, żonkili może trwać cały dzień, do późna, aż do zamknięcia parku. Na pewno nikt się nie znudzi, wręcz przeciwnie, każda kolejna alejka, każdy kolejny zakręt to oszałamiające pomysłowością, różnorodnością, barwą, kolorem rabaty, kobierce, dywany, oceany kwiatów. Nikt się nie zgubi, plany dostępne są na każdym kroku. I tak możemy godzinami wędrować, odpoczywając co jakiś czas w jakimś urokliwym zakątku, przy fontannach, na ławkach lub wprost na niektórych trawnikach. Kwiaty możemy oglądać także z platform widokowych. Komu znudzą się spacery, może wybrać się na godzinną wycieczkę po okolicznych polach tulipanowych. Rejs jest dodatkowo płatny, a odbywa się specjalnymi łodziami, wyposażonymi w ciche elektryczne silniki. Przejażdżka po sieci kanałów przecinających pola kwiatów to także niezapomniane przeżycie.

Lasagne z cebulek

Najlepiej chyba wybrać się do Keukenhof na początku kwietnia. Kwitną jeszcze wtedy żonkile i narcyzy, są hiacynty, ale przede wszystkim zobaczymy już tulipany, symbol Holandii, najbardziej chyba efektowne kwiaty, których w parku jest najwięcej. W późniejszym okresie, w maju, część kwiatów już przekwitnie, będą wprawdzie późniejsze odmiany, ale wielu tulipanów czy wczesnych wiosennych gatunków już nie znajdziemy.

Tajemnica holenderskich ogrodników tkwi w metodzie sadzenia cebulek na zasadzie lasagne. To sprawia, że ogród kwitnie całą wiosnę. Otóż cebulki sadzone są warstwowo, na samym dole wsadza się odmiany, które zakwitają najpóźniej. Tę część pokrywa się ziemią, potem idą cebulki kwiatów kwitnące w kwietniu, na samej górze, w kolejnej warstwie ziemi znajdą się gatunki rozkwitające wczesną wiosną. Tym sposobem przez osiem tygodni, każdego roku w innych, ściśle określonych terminach, Keukenhof ma dla nas prawdziwą wielobarwną i wielogatunkową kwietną ucztę.

Sadzenie cebulek rozpoczyna się zawsze w połowie września. Czterdziestu ogrodników parku ręcznie sadzi siedem milionów cebulek. Cały proces trwa trzy miesiące. Każdego roku przed sezonem sieje się nową trawę, aby na tle zieleni kwiaty prezentowały się jeszcze lepiej. Po zamknięciu ogrodów dla zwiedzających wszystkie cebulki są ręcznie wykopywane. Kolejnej jesieni cykl powtarza się w tym samym rytmie, ale kompozycje kwiatowe nigdy się nie są takie same. W Keukenhof każdej wiosny ogrody są podporządkowane innej tematyce. W ubiegłym roku były to tulipany.

Złoty wiek tulipanów

Tulipany przybyły do Europy z Konstantynopola w 1554 roku. Ich nazwa pochodzi z języka perskiego i oznacza turban. Kształt cebulki odpowiada zresztą idealnie nazwie. Holendrzy dzięki botanikowi Karolowi Kluzjuszowi z Lejdy bardzo szybko stali się miłośnikami tych kwiatów. Na początku XVII wieku w Holandii uprawiano już kilkaset odmian tulipanów, przedstawiciele arystokracji i klasy średniej prześcigali się w liczbie posiadanych gatunków cebulek, stały się one przedmiotem spekulacji i przyczyną gigantycznego krachu na ówczesnej giełdzie. Najbardziej znany kwiat, tulipan semper augustus, osiągnął zawrotną cenę 5000 florenów, co w przeliczeniu na dzisiejsze czasy daje kwotę 67 000 euro!

A jak wyglądał? Pięknie opisał go Zbigniew Herbert w Martwej naturze z wędzidłem: „Jest istotnie piękny, dzięki swojej wyszukanej i zarazem prostej harmonii barw. Płatki nieskazitelnie białe, wzdłuż płatków przebiegają rubinowe, płomieniste żyłki, na dnie kielicha błękit, jakby odbicie pogodnego nieba”.

Polskie akcenty

Parę lat temu w Keukenhof spotkać można było liczne wątki polskie. Na wystawie zatytułowanej Polska sercem Europy turyści oglądali wizerunek Fryderyka Chopina wykonany z 50 tysięcy hiacyntów i tulipanów. Gościem honorowym była ówczesna pierwsza dama Anna Komorowska. W 2009 roku w holenderskich ogrodach powstała aleja sław z tulipanami nazwanymi na cześć znanych osobistości. Swoje tulipany mają tam dwie polskie prezydentowe – Maria Kaczyńska i Anna Komorowska.

Parada kwiatowa

Wyjazd do Keukenhof i okolic nie byłby pełny, gdyby nie uczestniczyło się w paradzie kwiatowej. Warto zaplanować wyjazd tak, aby trafić właśnie na ten jeden wyjątkowy dzień. Parada kwiatowa odbywa się na dystansie ponad 40 kilometrów z miasteczka Noordwijk do Haarlemu, a uczestniczy w niej dwadzieścia udekorowanych kwiatami ogromnych platform oraz kilkadziesiąt mniejszych i większych samochodów. Najładniej, najciekawiej i najbardziej pomysłowo udekorowany wóz zostaje nagrodzony. Wybór jest naprawdę trudny, bo pomysłowość dekoratorów nie ma granic. Ilości kwiatów i płatków użytych do zbudowania tych zachwycających dzieł sztuki florystycznej jest nie do przeliczenia.

W Haarlem parada kończy się wielkim festynem i całonocną zabawą, ale najbardziej sympatycznym jej akcentem są okoliczni mieszkańcy. Gdy parada przechodzi przez poszczególne wioski, ich mieszkańcy dołączają do parady, maszerują więc orkiestry szkolne, strażackie, kolejarskie, maszerują albo jadą rowerami dzieci. A wszystko tonie w kwiatach, w bukietach, w kompozycjach. Panuje powszechna, niewymuszona radość. Jest to prawdziwe, spontaniczne, wesołe święto wiosny i kwiatów, niezwykłe dopełnienie spacerów po czarownych alejach Keukenhof.

 

Tekst i zdjęcia: Barbara Ordyk

 

 

 

Tekst z marcowego numeru „Krakowa”.
Miesięcznik do nabycia w prenumeracie, dobrych księgarniach
i najszybciej na www.ebookpoint.pl