Email

 

 

 

 

 

 

Babcia sprzed lat to zapach ciasta, herbata z malinami albo mleko z miodem na przeziębienie. U babci można było bałaganić, zmieszać kaszę z mąką, wywlec garnki na środek kuchni i szyć najprawdziwsze ubranka dla lalek. No, a dziadek znał odpowiedzi na wszystkie pytania.

Dziadkami zostajemy średnio w wieku 54 lat. To oznacza, że większość z nas ma wnuki przez mniej więcej jedną trzecią swojego życia. Beata i Bogdan wpisują się w te statystyki, dlatego w drzwiach ich mieszkania, na jednym z krakowskich osiedli, wita nas Oliwka.

Więcej…
Email

Krakowskie psy: charcik Dżimuś – ulubieniec dyrektora Biblioteki Jagiellońskiej, prof. Karola Estreichera starszego, mopsiczka Gypsia księżnej Wandy z Ossolińskich Jabłonowskiej, bokserka Farsa Kernówna Ludwika Jerzego Kerna, Fafik redaktora naczelnego „Przekroju” Mariana Eilego (pies miał niemalże etat w redakcji), psy Radża, Dick, Pegaz, Bartek i Proton Stanisława Lema, czy wreszcie znany z ronda Grunwaldzkiego najwierniejszy z wiernych pies Dżok, który doczekał się pomnika pod Wawelem. One i nieco mniej liczne, choć nie mniej ważniejsze krakowskie koty – Miczura malarki i rzeźbiarki Marii Jaremy, Pajdek grafika Daniela Mroza, Mizia Kornela Filipowicza i Wisławy Szymborskiej – to bohaterowie wystawy Jak pies z kotem przygotowanej przez Joannę Gellner i Bożenę Sobucką, a prezentowanej w Muzeum Historycznym Miasta Krakowa przez kilka miesięcy 2016 r. Ci i inni ulubieńcy krakowian zostali uwiecznieni na fotografiach, obrazach, w dziełach literackich, w pamiętnikach z epoki. Mimo że chodzili na czterech łapach, a czasem i swoimi ścieżkami, stawali się coraz mniej „gadziną”, a coraz bardziej członkami rodziny.

Więcej…
Email

Dokładnie 80 lat temu trwały gorączkowe przygotowania do podróży poślubnej pewnej holenderskiej pary młodej. Księżniczka Juliana, córka panującej naonczas na tronie orańskim królowej Wilhelminy, a zarazem następczyni tronu, poślubiła bowiem niedawno niemieckiego księcia Bernharda zur Lippe-Bisterfeld. Państwo młodzi po ślubie, który odbył się 7 stycznia 1937 r., postanowili odbyć podróż poślubną w całkowitej tajemnicy, zwłaszcza przed dziennikarzami i fotoreporterami. Rozpuszczano więc wieści, iż jej celem będzie Innsbruck albo jeden ze szkockich zamków. Tajemnica była tak ścisła, że ambasada Rzeczypospolitej Polskiej w Hadze dopiero 10 stycznia 1937 roku dowiedziała się z oficjalnego komunikatu, że hrabiostwo von Sternberg – na takie nazwisko wystawione zostały paszporty dyplomatyczne pary książęcej – przekroczyli pociągiem granicę niemiecko-polską i przyjechali do Krynicy Zdroju, jak wówczas nazywało się to miasteczko.

Wcześniej jednak Krynicę wizytował dziennikarz holenderskiej agencji prasowej ANP, który na kilka dni zatrzymał się w domu wypoczynkowym Patria, niedawno wybudowanym i stanowiącym własność znanego śpiewaka operowego Jana Kiepury. To właśnie tam mieli zatrzymać się księżniczka Juliana i jej mąż, który był znajomym śpiewaka. W półtorej doby po przybyciu pary książęcej do Krynicy dotarł tam specjalny wysłannik polskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych, radca Szczęsny Zaleski, który miał roztoczyć opiekę nad dostojnymi gośćmi.

Więcej…

Z Justyną Wołoch, dwukrotną stypendystką Miasta Krakowa i najmłodszą tancerką baletu Friedrichstadt Palast w Berlinie rozmawia Jacek Balcewicz

WIĘCEJ...

„Ten, kto nie mieszkał w Żaczku, być może nigdy się nie dowie, ile stracił, ale byli mieszkańcy tej nie tylko bursy, ale także najprawdziwszego DOMU, wiedzą, ile były warte lata tutaj spędzone i nie zamieniliby ich nawet na największy luksus”.

WIĘCEJ...

Samochód w mieście: błogosławieństwo czy przekleństwo?

Trzydzieści zdjęć przedstawia parkingi kubaturowe niemal z całego świata. Podziemny parking w niemieckim ...

WIĘCEJ...

O tym, że Polska ma być wskrzeszona, większość Polaków dowiedziała się z czerwonych plakatów, które pojawiły się na terenach Królestwa Polskiego okupowanych przez Niemców i Austriaków. W sposób dość podniosły głosiły one: „Przejęci niezłomną ufnością w ostateczne zwycięstwo ich broni i życzeniem powodowani, by ziemie polskie przez waleczne ich wojska ciężkiemi ofiarami rosyjskiemu panowaniu wydarte do szczęśliwej przywieść przyszłości ...

WIĘCEJ...

Warunkiem zadowolenia z miasta jest to, by poszczególne części były włączone w jego funkcjonowanie jako całości. Chodzi nie tylko o funkcję ...

WIĘCEJ...


WIĘCEJ...

Rozmowa z dr. Remigiuszem Kijakiem o seksualności, rodzicielstwie, partnerstwie i małżeństwach osób niepełnosprawnych intelektualnie

Gdy na świat przychodzi dziecko niepełnosprawne intelektualnie, rodzice przede wszystkim próbują opanować i poskładać swoje oraz jego życie. ...

WIĘCEJ...

Andrzej Wajda zostaje w Krakowie. Po całym życiu, po latach wędrówek – zostaje.

WIĘCEJ...

Kalejdoskop lwowski 6200

Email

Laureatką tegorocznej Nagrody Conrada za najlepszy debiut literacki 2015 roku została Żanna Słoniowska, autorka debiutanckiej powieści „Dom z witrażem”. Poniżej tekst Janusza M. Palucha publikowany w miesięczniku „Kraków” nr 05(127)2015.

Książka „Dom z witrażem” Żanny Słoniowskiej, laureatki konkursu na powieść organizowanego przez Wydawnictwo Znak, opowiada o Lwowie z okresu powstawania nowej powojennej rzeczywistości.

Więcej…

Chytra ze mnie sztuka. Pytany, mógłbym udzielać świetnych odpowiedzi, z których wszyscy byliby zadowoleni. Nikogo by to jednak nie obchodziło i nikt by o tym nie napisał. Wolę mówić szczerze, bo wtedy zawsze robi się niezła wrzawa. Donald Trump

WIĘCEJ...

Już nikt się nie dziwi, że kolejny raz kobieta staje na czele szkoły teatralnej w Krakowie. Ale że jest to znana i wielbiona aktorka, gwiazda teatru i filmu, odtwórczyni wielkich ról jeszcze u Jerzego Jarockiego w Starym Teatrze, potem u Jerzego Grzegorzewskiego w Teatrze Narodowym w Warszawie, a w filmie też by się sporo uzbierało ...

WIĘCEJ...

Pana wiersze charakteryzują się spójną i bardzo wyrazistą poetyką, która nie zmienia się wraz z upływem lat. Wiersze są krótkie, słowa mocno wyważone. Dlaczego tak bardzo kondensuje pan treść w ascetycznej formie?

– No proszę, od razu takie serio pytanie… A tak miło się zapowiadało. Ale cóż, odpowiadam: ja, proszę pani ...

WIĘCEJ...